wtorek, 11 marca 2014

Zapowiedź "Kotów"

Nie mogę się doczekać, kiedy "Nie lubię kotów" trafi na półki księgarskie i w Wasze ręce - jestem bardzo ciekawa, jak odbierzecie tę powieść. To mój najdojrzalszy, najodważniejszy, a zarazem dosyć "niegrzeczny" tekst, toteż Wasze opinie będę dla mnie wyjątkowo ważne.

Tymczasem na Lubimyczytać.pl pojawiła się zapowiedź.
Jak Wam się podoba okładka?


Byle do lipca :)

wtorek, 4 marca 2014

Tak sobie piszę...

Nie, wcale o Was nie zapomniałam. Ale jestem ostatnio trochę zajęta, a jeśli już mam coś napisać, to jednak książki wygrywają z blogiem.

A na dowód tego, że wcale się nie leniłam, kiedy mnie tu nie było, postanowiłam skreślić kilka słów o moich najbliższych planach.
I tak...

16 lipca 2014 nakładem Wydawnictwa Nasza Księgarnia ukaże się moja szósta powieść:"Nie lubię kotów". Dla jednych może się okazać nieco kontrowersyjna, dla innych wręcz obrazoburcza, a na niektórych pewnie w ogóle nie zrobi wrażenia. Zobaczymy :) 

A we wrześniu, także spod skrzydeł NK, do Waszych rąk wyfrunie "Wieczna wiosna". Szykujcie chusteczki, bo mogą się przydać.

Jakby tego było mało i mielibyście ochotę przeczytać coś jeszcze…
Na sierpień szykuję dla Was dodatkową niespodziankę. Naprawdę bardzo ciekawą, ale na razie jest ona nadal w fazie embrionalnej, toteż o szczegółach poinformuję za jakiś czas :)

Tymczasem ściskam Was serdecznie i zmykam do pisania.




środa, 10 lipca 2013

Już nie ma dworu wśród mazowieckich pól...

Jak już pewnie część z Was wie, fabuła "Upalnego lata Kaliny" rozgrywa się w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, a zawirowania historii sprawią, że moi bohaterowie zmienią dotychczasowe miejsce zamieszkania - co się stanie z dworem Boruckich dowiecie się oczywiście z kart powieści. 
Wciąż jednak mamy wakacje, upał i lato, toteż akcję kolejnego tomu chciałam przenieść w otoczenie równie wyjątkowe, jak to z pierwszej części sagi. Gdzieś, gdzie sama uwielbiam wracać w każdej wolnej chwili, gdzieś, gdzie jest magicznie. To miejsce to oczywiście... Albo może sami zobaczcie...





wtorek, 9 lipca 2013

Do trzech razy sztuka

Tak jak obiecywałam, dzisiaj także zapraszam Was do udziału w konkursie. Myślę, że pytanie, a dokładnie dwa, nie sprawią Wam problemu - szczególnie w dobie internetu :)

Jak na pewno wiecie w "Upalnym lecie Marianny" motto stanowił pewien wyjątkowy wiersz. O ile nazwisko autora umieszczone jest zaraz na początku książki, o tyle tytuł ukryłam w treści - ale bez trudu go znajdziecie. A pytanie numer jeden, jak już pewnie się domyślacie, to: jak brzmi tytuł wiersza i nazwisko jego autora?
A kolejne związane jest z "Upalnym latem Kaliny". Tu także wykorzystałam słowa bardzo znanego poety.

Oto one:

Kto jest autorem, i jaki jest tytuł tego wiersza?

Odpowiedzi, tak jak zwykle, wpisujcie tutaj, lub na stronie FB pod wpisem: Do trzech razy sztuka.
Powodzenia Kochani - kto pierwszy, ten lepszy :)


poniedziałek, 8 lipca 2013

Konkurs - odsłona druga

Chociaż wejść na bloga było po poprzednim wpisie bardzo dużo, to niewiele z Was zdecydowało się na zabawę :)
Żadna z odpowiedzi nie była zbyt bliska prawdy, niemniej niektóre z Was miały naprawdę fajne pomysły. Z nadesłanych propozycji wybrałam tę Ani - Gratuluję! Aniu odezwij się, żeby podać mi swój adres. Mejla znajdziesz w zakładce: Kontakt.

A dziś druga odsłona konkursu - tym razem będzie się liczył refleks i znajomość "Upalnego lata Marianny".
Kochani, kto pamięta, jak miał na nazwisko nauczyciel wyszkowskiego gimnazjum, który stracił głowę dla Gabrieli? 

Tak jak poprzednio wpisujcie odpowiedzi w komentarzach tu lub na stronie FB ( pod wpisem: Konkurs - odsłona druga)

Myślę, że tym razem szybko wyłonimy zwycięzcę :)
Powodzenia.


Zgodnie z moimi przewidywaniami już mamy zwyciężczynię. Pani Sylwio - gratuluję!

A na następny konkurs zapraszam już jutro!

czwartek, 4 lipca 2013

Konkurs! czyli "Upalne lato Kaliny" przedpremierowo

Dziewczęta, chłopcy, panie i panowie - już mam! Do premiery jeszcze kilkanaście dni, a ja już trzymam w rękach "Upalne lato Kaliny"! Ślicznie wydane i pachnące drukarską farbą. 
Więc tak sobie na nie patrzę, oczy cieszę, i przyszło mi do głowy, że w podziękowaniu za ciepłe komentarze na temat poprzedniego tomu sagi, chciałabym Wam kilka egzemplarzy podarować. 
Toteż ogłaszam mały konkurs - pierwszy z trzech. A pytanie konkursowe brzmi: Jak sobie wyobrażasz dalsze losy Marianny? Czy będzie z Zygmuntem, czy może więcej się nie spotkają? Czy będzie szczęśliwa, czy wręcz przeciwnie? Czy nadal będzie mieszkała w Kamieńczyku, czy może spełni swoje marzenie o zostaniu prawnikiem i raz na zawsze ucieknie z rodzinnych stron? 
Puśćcie wodze fantazji, napiszcie do mnie w kilku słowach - naprawdę nie chodzi o kwieciste elaboraty -  jak wyobrażacie sobie fabułę "Upalnego lata Kaliny", a ta/ten z Was, która/y będzie najbliżej prawdy, otrzyma ode mnie egzemplarz autorski. Oczywiście z dedykacją jeśli wygrany wyrazi taką ochotę.
Konkurs potrwa do niedzieli (7.07), do północy. Odpowiedzi nadsyłajcie w komentarzach pod tym postem, lub pod wpisem: KONKURS, na mojej facebookowej stronie.
Zwycięzcę ogłoszę w poniedziałek rano, a zaraz potem rozpoczniemy kolejną zabawę. Dlatego w razie niepowodzenia przy pierwszym podejściu, zapraszam Was na bloga ponownie.
Trzymam kciuki :)






wtorek, 2 lipca 2013

No i mamy upalne lato

Korzystając z letniej aury i faktu, że już wkrótce na półkach księgarń pojawi się moja piąta powieść - "Upalne lato Kaliny", mam przyjemność zaprezentować Wam dzisiaj jej fragment.
Żywię nadzieję, że dalsze losy moich bohaterów przypadną Wam do gustu równie mocno, co te przedstawione w pierwszej części sagi "Upalne lato".

Tym razem pragnę przenieść Was w lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku do zalanego słońcem Zakopanego i na rozgrzane tatrzańskie szlaki. I chociaż już nie ma uroczego dworu wśród mazowieckich pól, to klimat tej historii nadal pozostaje "upalny" i wakacyjny :)


A gdyby spodobał Wam się fragment, to książkę w wersji e-book można już podobno nabyć tu i tu. No chyba, że tak jak ja wolicie zapach papieru - w takim razie jeszcze chwilka cierpliwości.

Przyjemnej lektury :)


Rozdział I
Marianna


Czas zdaje się trwać w miejscu, niewzruszenie, zawieszony w duchocie wypełniającej pokój i tylko serce starego zegara wiszącego na ścianie wciąż powolnie wybija sekundy i sennie płynące minuty. Ciche tykanie daje świadectwo przejścia ich ulotnego istnienia z „teraz” do „kiedyś”. Tik-tak, tik-tak... Mechanizm zamknięty w mahoniowej skrzynce wprawia wahadło w jednostajny ruch – jakby w oczekiwaniu na wybicie kolejnej, upragnionej godziny, by raz na zawsze zakończyć życie tej obecnej, nudnej, monotonnej i nieciekawej. Byle tylko przetrwać tę chwilę – do czasu, gdy słońce całkowicie schowa swoją rozpaloną twarz za pokruszonymi dachówkami zniszczonych przez wojnę kamienic po drugiej stronie ulicy. Tylko w tym świetle – ciepłym, niemal pomarańczowym – ich smutne, poranione fasady wydają się piękne. Doskonałe w swojej mrocznej niedoskonałości. Dostojne, choć nadal w dużej części nieodremontowane. Odarte z dawnego przepychu przez odłamki z moździerzy, które z wibrującym, złowrogim świstem piętnaście lat temu wymalowały na nich trwałe blizny – odzierając nie tylko z tynków, ale i ze złudzeń. Teraz w poświacie kończącego się dnia, w owej grze półcieni wojenne szramy blakną, a budynki znowu, przez krótką chwilę zdają się wyglądać jak dawniej – zanim wszystko się skończyło.